Rok Wysrania 2006
A więc natknąłem sie na ta płyte w tych czasach kiedy jeszcze Brutal Death Metal był dla mnie tym samym co GrindCore i DeathCore ;] Były to zamierzchłe czasy, lecz miło je wspominam.
Płyta zaczęła sie miłym akcentem (nie licze wstawek z filmów) nakurwu i tak toczyła sie do przedostatniego tracku "Adultration", który nawet nie zwolnił, on zlajtowił, złagodniał, spotulniał... ALE, tu takze wkrada sie brutalizm i patologia. W tym krótkim utworku instrumentalnym, słyszymy jak staruszka opowiada jak (kogoś, nie wiem kogo) pocieła (czymś, nie wiem czym) i na końcu jej opętańczy śmiech, który stanowi preludium do mistrzostwa tej płyty "Sculpting Fragments Of Mangled Cunt". Ten cały instumental nie psuje kliamtu brutalności, on go łagodzi, żeby za chwile go wypuścić by zeżarł wszystkie dzieci z domowego przedszkola i zgwałcił pijaną przedszkolanke.
Pisze o tym tracku gdyż jest on najbardziej wyróżniający sie z całego LPka, to charakterystyczny punkt... ale skończmy o miłych i dobrych dla ludzi pierdołach.
Ta płyta to potok perwersji i wynaturzenia. Przesłuchanie całości to nie lada wyzwanie dla kogoś, kto wkracza dopiero w ten typ muzy, agresor czasami zwalnia, by za chwile przwalcowac nasze mózgi i jaja, wokale (bo jest ich trzech) wydobywają z siebie nienawistne dzwięki, gitary czasem coś technicznie przygrają, ale na ogół jest TAK JAK LUBIE prosto i w ryj.
A więc podsumowując (troche sie rozpisałem na temat Adultration, ale on jest tylko małą cząstką tej płyty) moge powiedzieć że ta płyta jest kurwą, ździrą i lampucerą, kawał perwersyjnej zaćpanej pizdy kochającej grzebanie w zgniłych zwłokach. To muzyka TYLKO dla ludzi w klimacie...
Ja jestem zabity przez ta nierządnice i mam nadzieje że ta szmata jeszcze nie raz do o sobie znać i nie stanie sie nagle zwłykłą pracowniczką renomowanego domu publicznego gdzie będzie robić to co każe klient, albo cała wytwórnia.
moja ocena "Whuj Piekło i Ogień z Dupy" czyli 6








