THE PARTISAN TURBINE
SURGICAL ASSAULT
Tą pipe poznałem już sporo temu, ale nie mogłem znaleźć ich EPki... w końcu jakimś cudem znalazłem ją i prawdę mówiąc prawie sie zesrałem w moje szatańskie, męskie stringi.
Ta płyta to anihilacja, dewastator umysłu, rozpierdol. Riffy gitarowe rwą mózg na strzępy, perkusja napierdziela po plegarach jak bicz po Jezusie (kurwa ale to brzmi) a wokal O_o ja pierdole, wiem że ciężko będzie Wam w to uwierzyć, ale on jest lepszy ode mnie. To co najbardziej mnie podnieca w TAKIM wokalu czyli świnka, growl i midscream. Nie ma tam ani krzty pedalskości. Brzmienie kosi ahillesy, cięzko było mi sie pozbierać, po przesłuchaniu całości, wszystko jest zajebiście wyważone. Za brzmienie perkusji moge sie pochlastać bo jest niezmiernie łamiące. Takie brzmienie perki lubie najbardziej. Czasem zdarza sie że chłopaki TAK jadą po bandzie że przypomina to kakofonie, ale nie dla mnie ;] dla mnie to jest poezja, piękno i kurestwo.
ALE oczywiście są tam słabe punkty ;/ kawałek Interlude czyli 3 minutowe pierdzenie na basie... chciałoby sie powiedzieć "wypierdalać z tym" ale nie mógłbym im tego zrobić. Mimo tej gównianej popierdziawki i tak uważam że ta EPka jest kurewsko dobra.
Drugie ALE wątpie żeby chłopaki wydali jeszcze coś TAK dobrego jak ta EPka. Dlaczego? Bo wokal od nich odszedł, a następny niewiadomo kiedy sie znajdzie. Ja miałem jechać do nich na wokala, ale napisali mi że jestem za dobry
Tak więc moje zdanie na temat tej EPki jest niesamowicie pozytywne 5 ptk, byłoby 6 ale to Interlude mnie tak wkurwia że daje 5





